Na oddziale nie było za dużo do roboty. Oczywiście podaliśmy heparyny, zmierzyliśmy ciśnienia i tętna, zmieniliśmy opatrunki i zawieźliśmy jednego pacjenta na rtg.
Naszego ulubionego doktora nie zastaliśmy. Z racji braku zajęcia chcieliśmy poćwiczyć na sobie zakładanie wenflonów, ale nasza Pani pielęgniarka się spieszyła i prosiła, aby to przełożyć. W efekcie ze szpitala wyszliśmy jakoś o 12:50.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz